• Home
  • /
  • Bez kategorii
  • /
  • 24-godzinny Spartan Race Ultra – moje największe wyzwanie roku już za parę dni
Iceland

24-godzinny Spartan Race Ultra – moje największe wyzwanie roku już za parę dni

Ostatnie dwa miesiące moją aktywność blogowo-pisarską (w sumie niemal każda inna też) ograniczyłem do minimum, stawiając na jedną kartę. Przygotowania do 24-godzinnego biegu Spartan Race Ultra na Islandii się zakończyły. Został tydzień do startu. Już nie poprawię swojej szybkości, siły, wytrzymałości ani żadnego parametru technicznego. Wierzę jednak, że czas na treningi wykorzystałem właściwie.  Jeśli nie – zbliżający się weekend bezlitośnie obnaży moje słabości.

Treningi

Jak przygotować się do biegu, który ma trwać całą dobę? W dodatku takiego, który jest przerywany wymagającymi przeszkodami? Ja robiłem to etapami… Na część biegową składały się zarówno krótsze jak i dłuższe trasy (do 30 km). Starałem się robić urozmaicenia. Gdy spadł pierwszy śnieg zrobiłem 10 km, ale co kilometr zatrzymywałem się by zrobić 50 pompek. Innym razem – w piątek – po całym tygodniu pracy oraz treningu BJJ wróciłem do domu i poczekałem do 2:00 nad ranem by przebiec dyszkę na zmęczeniu organizmu. Udało się to zrobić w czasie poniżej godziny, zatem ta część poszła nienajgorzej.  Robiłem także przebieżki z maską treningową. O tym sprzęcie krążą bardzo skrajne opinie i jest wielu wyznawców jak i przeciwników, ale ja zaobserwowałem, że po treningu z maską następny bieg jest łatwiejszy i oddycha się lepiej. Część związana z siłą chyba również. Wolne ciężary na początek oraz część główna związana z drążkami i linami na koniec chyba skutecznie przygotowały mnie do małpich gajów czy ścianek różnego rodzaju.

24253973_925320584285315_6940492349462020096_n

Uporządkowałem także kwestie dietetyczne. Chociaż na co dzień staram się „trzymać michę”, ale ostatni miesiąc był dość restrykcyjny. Alkoholu – prawie zero przez miesiąc. Rozgrzeszenia sam sobie  udzieliłem na dwie okazje. Nie wiem czy to kwestia abstynencji, bardziej intensywnych treningów, czy synergia wszystkich działań, ale jeśli chodzi o wygląd to widać różnicę!

Logistyka

Jak na razie bardziej stresująca dla mnie jest kwestia logistyki, czyli skompletowania rzeczy obowiązkowych oraz dostarczenia ich bez problemów.  Od tego zależy czy zostanę dopuszczony do biegu. A ostatnią rzeczą, o której marzę to wyłożyć na braku rzeczy wartej kilkanaście złotych przy takim nakładzie sił oraz pieniędzy (także cudzych). Chociaż wszystko sprawdzałem wielokrotnie i będę sprawdzał jeszcze nie raz to moja nerwica natręctw da mi się we znaki. Zwłaszcza przed lotem

Najważniejsze na trasie to ubiór, który skompletowałem dobrze oraz kwestie żywieniowe. Tutaj ogromne podziękowania dla Strefy Mocy, od której otrzymałem komplet odżywek, w tym żele oraz preparaty mineralne i elektrolityczne. Resztę zapewnią już „normalne” słodycze, owoce oraz zupki chińskie na rozgrzewkę w strefie zmian. Chociaż będę biegł pętle, których długość znam warto mieć zegarek biegowy, a taki działający 24h zapewni mi Garmin Polska. Jeśli wybiję swoje zęby na przeszkodach liczę na przychylność ArtDENTA z Nowego Dworu, która dość znacznie przyczyniła się do mojego wyjazdu 😉

Olympus

Już za tydzień

 

Podziękowanie

Nie byłbym tu gdzie jestem gdyby nie osoby, które wsparły mnie dokładając do akcji na zrzutka. Po raz kolejny dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna za dołożoną cegiełkę!

Piotr Grudziński, Martyna Półtorak, Adam Galas, Ewelina Semik, Basia Stolarska, Maciek Jaworski, Adam Bondarowicz, Beata Moczulska, Kris, Artur Łukianow, Ewa Socik, Łukasz Łącki, Oliwia Siwińska, Mariusz Kruszewski, Marek Wenta, Paweł Bełc, Lubomir Lubas, Sylwia Dębska, Joanna, Ania, Natalia Matejczuk, Krzysztof Pyclik, Anna Skubacz, Łukasz Tutak, Marcin Turemka, Sara Romysz, Kuboszczak, Ania Ryta, moja mama oraz kilka osób, które ukryły swoje dane. Jesteście wielcy!