https://www.flickr.com/photos/longitudelatitude/

Chcesz sukcesu? Przygotuj się na porażki…

Nie zamierzam wchodzić w buty twórcy „jesteś zwycięzcą” i tworzyć mniej lub bardziej udanej mowy motywacyjnej. Tych akutat można znaleźć na pęczki – od wykonanych przez tandetnych coachów po takie, które rzeczywiście mogą coś wnieść do życia. Warto jednak zauważyć, że częścią wspólną wielu historii stojących za największymi sukcesami stanowi zaakceptowanie porażek, a nawet przygotowanie się na ewentualność ich napotkania.

Ucz się od największych

W jednej z kultowych reklam Michael Jordan – koszykarz wszech czasów – stwierdza: „Chybiłem prawie 9000 rzutów w swojej karierze, przegrałem niemal 300 meczów. 26 razy powierzono mi decydującą piłkę i zawiodłem. Ponosiłem jedną porażkę za drugą… I właśnie dlatego mi się udało.” Nie wszyscy wiedzą, że Michael miał starszego brata, z którym w dzieciństwie notorycznie przegrywał. W szkole średniej nie dostał się do drużyny koszykarskiej. Co zrobił? Zaczął trenować jeszcze ciężej, zwłaszcza te elementy, których nikt nie chciał wykonywać. Dostał się do drużyny, ale nie załapał się do podstawowego składu. Co więcej – podawał kolegom ręczniki, czego raz świadkiem byli jego rodzice. Nie bawiąc się w biografa MJ wszyscy wiemy jak to się skończyło – sześciokrotne mistrzostwo NBA, wiele tytułów NBA, milionowe kontrakty reklamowe i tak dalej. A mógł poddać się już w szkole średniej.

Takich historii jest dużo więcej, w każdej dziedzinie – od sportu, przez muzykę aż po biznes. Twórcy Angry Birds – zanim stworzyli grę, która opanowała komórki całego świata – napisali 51 projektów, niemalże doprowadzając swoją firmę do bankructwa. Harry’ego Pottera – napisanego przez samotną i bezrobotną matkę – odrzuciło 12 wydawnictw. Podobne przejścia mieli The Beatles, którzy usłyszeli że muzyka gitarowa wychodzi z mody (a ponadto mają kiepski styl). Fred Astaire został określony jako ten, który nie umie śpiewać ani grać, ale lekko potrafi tańczyć, a Marylin Monroe jako ta niewystarczająco ładna. To i tak lepiej niż Albert Einstein i Thomas Alva Edison, klasyfikowani jako uczniowie opóźnieni.

Gotowy na porażkę

Nie ma co mnożyć przykładów. Warto za to zastanowić się, czego możemy się od takich ludzi nauczyć. Nie każdy chce osiągnąć międzynarodową sławę oraz miliony na koncie, ale każdy ma mniejsze lub większe ambicje i marzenia – na przykład chęć nauczenia się języka obcego czy tańca, znalezienie lepszej pracy czy może zdobycie góry lub przebiegnięcie maratonu. Jakikolwiek cel został obrany, trzeba działać w myśl japońskiego przysłowia „upadnij 7 razy, ale podnieś się 8″ (七転び八起き). To znaczy: cokolwiek stanie na drodze – nie zatrzyma mnie.

Za młodu usłyszałem, że nigdy nie nauczę się grać na gitarze, bo nie mam słuchu muzycznego. Na szczęście – dla mnie – nie dałem sobie tego wmówić, bo gdzieś wyczytałem, że słuch muzyczny można kształcić. Chociaż po latach przerzuciłem się bas w liceum grałem na tyle dobrze, że sprawiało to radość mi i – nieskromnie mówiąc – niektórym słuchaczom. Co więcej – osoba z wykształceniem muzycznym ten słuch u mnie dostrzegła (a w zasadzie usłyszała). Pogodziłem się z myślą, że nie zagram na Wembley niczym Queen, bo nie rzuciłem się w wir kilkunastogodzinnych ćwiczeń, ale muzyka stanowi ważną część mojego życia. Podobnie jak sport, do którego smykałki w dzieciństwie również nie przejawiałem.

Popełniłem w życiu sporo błędnych decyzji. Niektóre z nich spłacam do dzisiaj. Ale za każdym razem angażując się w nową aktywność wierzę, że przybliża mnie do tego o czym marzę. A jeśli nie – spróbuję po raz kolejny. Warto dodać, że przygotowanie na porażkę (o którym zresztą mówi też Arnold) to nie założenie z góry, że ona nastąpi. Do każdego zadania należy podejść na 100% i z myślą, że „może to będzie ta ostatnia próba”.

Jak każdemu – zdarza mi się zwątpić i chęć odpuszczenia się pojawia. Warto wtedy sobie włączyć tych, którzy naprawdę potrafią zmotywować. Dźwiękiem lub obrazem. Oto moje top:




To przemowa z reklamy, która sama w sobie jest dobra, ale gimnastyczna przeróbka daje w kość obrazem :)

Film zawierający wiele przemów powyżej, ale wykonanie fajne

Autorem zdjęcia w nagłówku jest LongitudeLangitude.