10687428_10154642030990052_4536601342904475067_o

Dlaczego warto zacząć trenować?

Niedawno zostałem zaproszony przez portal Nowy Marketing do odpowiedzenia o mojej pasji sportowej. Całość wywiadu można przeczytać u nich na stronie, ale – pomijając moją historię związaną z treningami – chciałbym podsumować co można zyskać robiąc pierwszy krok w kierunku ćwiczeń.

W zdrowym ciele…

Wyrażenie „sport to zdrowie” to lekki banał, ale na pewno nie jest bezpodstawne. Zrobiłbym tutaj mały wyjątek: zdrowiem jest sport w rozumieniu rekreacji. Sport zawodowy to w najgorszym wypadku kalectwo, a w najlepszym mnóstwo kontuzji, przeciążeń i innych czynników wpływających na ciało negatywnie. Niemniej, zakładam, że naszym celem nie jest medal olimpijski, bo – nie licząc sportów totalnie niszowych i będących poza programem igrzysk – zaczynając ruch w wieku nawet wczesno nastoletnim nie mamy na to szans. Dlatego nie będziemy zmuszeni do startowania z blokadami bólu, czy średnio zaleczonymi kontuzjami (do dzisiaj w głowie kołacze mi historia Pawła Nastuli, który startował ze złamanym palcem, czy Justyny Kowalczyk mającej wielowarstwowe złamanie stopy). W przypadku mądrze robionego sportu rekreacyjnego zyskujemy wiele – zdrowie, sylwetkę, samopoczucie i wiele innych stricte cielesnych aspektów, o których napisano setki artykułów.

Poznasz fajnych ludzi

Od niemal zawsze trenuję jakąś formę sztuk lub sportów walki. W ich przypadku dzieje się coś niesamowitego: na macie nie jest ważne czy jesteś dyrektorem w korporacji, który zarabia grube pieniądze, studentem bez grosza czy pracownikiem fizycznym. Tutaj panuje inna hierarchia, oparta na stażu treningów oraz umiejętnościach. Z drugiej strony poznaje się ludzi, z którymi w normalnych okolicznościach byśmy się nie spotkali. To samo się dzieje w przypadku zajęć grupowych – regularne przebywanie nierzadko przeradza się w towarzyską relację – czy chodzi o boxy crossfitowe, zajęcia jogi, czy inne z którymi się spotykałem. Ciut inaczej jest w przypadku bardziej indywidualnej aktywności typu bieganie czy siłownia, ale również tam po pierwsze potrafią się narodzić ciekawe znajomości.

Zmienisz swoje życie

Są ludzie, którzy na tyle wkręcą się w sport, że reszta świata przestaje dla nich istnieć. To dość skrajne przypadki, bo – skoro naszym celem nie jest pobicie aktualnego rekordu świata – nie rezygnujemy z życia towarzyskiego na zawsze. Co najwyżej ulega ono małej modyfikacji. Zdarza się, że nie pijemy, bo rano trening, lub przygotowujemy się do startu. Innym razem wybierzemy daną imprezę i nawet na niej zaszalejemy, ale zrezygnujemy z innej, bo mamy priorytety w życiu. Inaczej postrzegamy też dietę, bo ciało zaczyna dawać nam sygnały czego chce a czego nie.

Zmienimy się także psychicznie. Sport to nieustanne przekraczanie granic i stawianie sobie wyzwań. Mój czas startu w Orlen Marathon zbiegł się z gorszą dyspozycją psychiczną. Po ukończeniu biegu na nowo uwierzyłem, że osiągnę w życiu wszystko co chcę. A jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa, bo bardziej ekstremalne wyzwania przede mną.

Konsekwentna praca nad sobą uczy też zauważania małych sukcesów. Niezależnie od tego czy podnosisz ciężary, biegasz czy angażujesz się w inną aktywność każdy kilogram więcej na sztandze, urwane sekundy od życiówki czy inny wyznacznik postępu są tym co doceniasz.

Jest wiele aktywności fizycznych. Trzeba znaleźć swoją i zacząć działać. Nie za tydzień, nie za miesiąc ale dzisiaj (no, chyba że jest późno to jutro, ale nie później!)