Pizza Hut

Pizza Hut i jej wnikliwe śledztwo…

Miesiąc temu wracając z treningu stwierdziłem, że zasłużyłem na to by lekko pofolgować z dietą i dostarczyć sobie odrobinę przyjemności. Wybór padł na 3 powiększone piwka marki Desperados oraz Pizzę Hut. Telefon wykonany z odpowiednim zapasem jeśli chodzi o czas funkcjonowania restauracji, piwko otworzone, pozostało czekać około 40 minut zgodnie z wytycznymi osoby przyjmującej zamówienie…

Jedno piwo wypite, drugie się otworzyło, pizzy nadal brak… Niestety infolinia w międzyczasie przestała działać, więc nijak sprawdzić stan zamówienia. Nie wiedziałem więc czy czekać dalej, czy jednak postawić na zawartość lodówki (ale perspektywa zapchania się tuż przed ewentualnym przyjazdem była niezbyt udana). Trzecie piwo się skończyło, podobnie jak po dwóch godzinach moja wiara, że ktoś się pojawi… A na intermittent fasting – jak już pisałem – alkohol bierze ciut szybciej.

Powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to wpadka, która spowodować by mogła dymisję zarządu Pizza Hut, rytualne samobójstwo rzecznika prasowego oraz moją gościnę w programie Elżbiety Jaworowicz pochylającą się nad moją krzywdą. Ot, zwykłe niedopatrzenie, błąd systemu czy cokolwiek w tym stylu. Niemniej jako konsument postanowiłem zgłosić sytuację korzystając z dobrodziejstw „sołszial mediów”. Reklamacja na oficjalnym fanpage Pizza Hut z tablicy została przeniesiona na priv, co jest standardową praktyką. Jednak na chęci wyjaśnienia sytuacji się skończyło, bo śledztwo rzekomo trwa dalej pomimo przypominania… 

Nie jestem wielkim awanturnikiem, ani nawet awanturnikiem w jakimkolwiek stopniu. Rozumiem, że można coś spieprzyć, więc nie chodzi o to aby odbyła się publiczna  egzekucja osoby odpowiedzialnej za niedostarczenie zamówienia, a kat unosząc obciętą głowę do góry dał jasny sygnał następcom. Każdy może się pomylić, a moja strata materialna czy moralna jest znikoma. Nie domagam się – jak niektórzy – gratisów, bo stać mnie na to by zamówić sobie pizzę i zapłacić za nią pełną cenę…

Ale droga Pizzo Hut – jeżeli daliście ciała to w dobrym tonie jest przynajmniej przeprosić, nawet jeśli byłoby to kopiuj-wklej z innych wiadomości, w których przepraszacie za wpadkę. Do bardzo dobrych praktyk należy sprawdzenie kto dał ciała, bo jeśli jest to problem nagminny (tak jak jakość obsługi w niektórych Waszych lokalach) to w Waszym interesie jest aby klienci byli w miarę zadowoleni. Jeśli zaś wina jest po mojej stronie, bo nie umiem podać właściwie adresu, wystarczy to udowodnić i będę się samobiczował przeklinając swoją głupotę. Wystarczy jednak odrobina dobrych chęci… 


W przeciwnym razie do tego, że daliście ciała jeśli chodzi o dostarczenie pizzy dołożyliście jeszcze wpadkę wizerunkową… A ta mnie boli jeszcze bardziej…

Zdjęcie pizzy  w  nagłówku – takiej jak zamówiłem, czyli wegetariańskiej – Rob Walker (CC)