• Home
  • /
  • Kultura
  • /
  • Social Media Start recenzja – obowiązkowa pozycja nie tylko dla blogera
12907412_1092688037418692_298841534_n

Social Media Start recenzja – obowiązkowa pozycja nie tylko dla blogera

Nowo wydaną książkę Jasona Hunta czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, ale bynajmniej nie oznacza to, że jej zawartość jest uboga. Wręcz przeciwnie – „Social media start” zawiera solidną dawkę merytorycznej wiedzy podanej w przystępny sposób. Całość książki odbiera się jak rozmowę starszego kolegi z blogosfery, który chce udzielić kilku rad. Czasem do konwersacji dołączają się kumple wtrącając swoje 3 bardzo cenne grosze.

Na początku ogromny plus dla Jasona za modelowe utrzymywanie relacji z klientem. Najpierw zamówiłem dwie pierwsze książki („Bloger i social media” oraz „Blog – pisz kreuj zarabiaj”), a następnie przedpremierowo domówiłem najnowszą. Niestety, w skutek pewnych okoliczności pierwszych książek nie dostałem, pomimo maila przypominającego. Zgłosiłem to w kulturalny sposób na Facebooku i już następnego dnia dostałem odpowiedź i moje zamówienie było monitorowane do samego końca bez przeszkód. Nie wiem co było przyczyną obsuwy i nie interesuje mnie to, bo może zdarzyć się każdemu.

Paczka przyszła –wszystkie książki pochłonąłem dość szybko, zaczynając od ostatniej.

Blogowanie czas zacząć

Jason Hunt uświadomił mi, że jest ze mnie dupa wołowa. Projekt bloga zakiełkował mi bardzo dawno temu, ale zawsze dawałem się przekonać, że nie jest to dobry pomysł: „kto czyta blogi o wszystkim”, „blogosfera jest już nasycona”, „blogi się skończyły” itd. Klamka zapadła i czas zabrać się do pracy. Zawsze wyznaję zasadę, że jak coś robić to robić dobrze, więc niewątpliwie rady od osoby, która miała wizję blogosfery w czasach gdy na blogach królowały egzystencjalne wierszyk, nigdy nie przejmowała się głosami krytyki, a hejterów i spamerów wycinała w pień, na pewno się przydadzą.

Zalety książki

W „Social media start” rozmawiamy z kolegą, który nie pozuje na nieomylnego mentora. Przyznaje się do błędów przeszłości oraz nietrafionych przepowiedni – na przykład zbyt łatwego spisania Snapchata na straty i niewyczuwanie tego medium (mi również pierwotnie kojarzyło się ono z narzędziem do bezkarnego wysyłania cycków, a okazało się nową platformą komunikacji masowej). Jason z wyczuciem i bez poczucia wyższości tłumaczy nawet podstawowe pojęcia internetowe. Z racji racji mojego doświadczenia zawodowego w tej części nie odkryłem zbyt dużo, niemniej osoby, które myślą o blogu, ale słowo „domena” kojarzą z „królestwem” mają wytłumaczone kwestie techniczne.

Reszta to solidna dawka zaawansowanej wiedzy dotyczącej strategii publikowania, ustawień bloga i kanałów social media opakowana w mnóstwo anegdot, wzbogacona wspaniałymi rysunkami Kasi Gandor oraz estetycznym składem Zucha.

Jason Hunt wchodzi też w psychikę blogera – wie, że każdego dopadają różne stany – od euforii przez brak wiary w siebie i zwątpienie. Na to także ma odpowiednie rady. Jakie? Odsyłam oczywiście do źródła.

Książkę można zamówić tutaj.

PS na Instagramie spotkałem się z komentarzem, że Katana the Cat to odpowiedź na Jasonową Piesię, czemu chciałem stanowczo zaprotestować.
PS2. Ona nie jest gruba, a prawdziwe koty mają krągłości!